
Kto w pierwszej klasie był najbardziej popularny? Ten, do którego mama przychodziła z drugim śniadaniem podczas przerwy czy ten, który chwalił się, że chodzi do szkoły prawie sam, bo rodzice czuwają nad nim tylko do przejścia przez skrzyżowanie? Dzieci lubią czuć się samodzielne. Nawet już w latach przedszkolnych: w domu zabiegają o troskę i wyręczanie w obowiązkach, pośród rówieśników, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, chcą wszystko robić same i protestują, gdy rodzic chce przebrać im buty czy zawiązać szalik. Żadne dziecko nie będzie czuło się komfortowo, gdy rodzic nie będzie opuszczał go na krok i kontrolował każdy ruch. Na tym właśnie polega ciężka sztuka rodzicielskiej odpowiedzialności i mądrze pojętej opiekuńczości. Być blisko, ale nie ciągle obok.
Gdy odprowadzasz dziecko do szkoły, pożegnaj się z nim jeszcze przed bramą. Niech czuje się dumne i zaradne, że pośród rówieśników pojawia się już samodzielnie. Gdy malec bawi się w parku z rówieśnikami, nie biegaj za nim i nie sprawdzaj co chwilę, czy aby nie jest spocone i czy bucik mu się nie odpiął. Są sposoby na zapewnienie dziecku komfortu i bezpieczeństwa bez konieczności zadręczania go swoją nadopiekuńczością. Z czasem ono samo będzie potrafiło odróżnić, co dla niego dobre, a czego powinno się wystrzegać.