Brytyjczycy coraz częściej tracą kontakt ze swoimi pociechami, bo te używają innych kanałów komunikacji niż ich rodzice. Dzieci szybciej poznają nowoczesne technologie i łatwiej rezygnują ze starych. U dorosłych, ten naturalny mechanizm adaptacji jest o wiele słabszy. To, oraz szybki postęp technologiczny sprawiają, że rodzice coraz częściej nie mogą się dogadać ze swoimi dziećmi.

W Polsce ten problem nie jest jeszcze tak duży. Jednak już teraz, często nie rozumiemy potrzeb naszych pociech. To co dla dziecka jest naturalne i oczywiste, dla nas może uchodzić za niezdrowe i potencjalnie niebezpieczne. Dzieci posługują się obecnie w kontakcie ze światem, zupełnie innymi narzędziami. Zabawa, kontakty towarzyskie, nauka – to wszystko przenoszą do rzeczywistości wirtualnej. Coraz rzadziej wykorzystują papier i długopis, zastępując je klawiaturą i ekranem komputera. Ich sposób postrzegania świata zmienia się przez to bardzo dynamicznie, a my często nie możemy za tymi zmianami nadążyć.
Co więc robimy? Najczęstszą reakcją jest ograniczanie i zakazywanie. Mamy przeświadczenie, że z naszym dzieckiem dzieje się coś bardzo niedobrego i zwracamy mu uwagę, że zbyt często przesiaduje przed komputerem czy telewizorem. Wprowadzamy zakazy, a jak wiadomo owoc zakazany smakuje najlepiej. Jak temu przeciwdziałać? Najzwyczajniej w świecie musimy nauczyć się być na czasie. Nasze dzieci też mogą nas wiele nauczyć. Jeśli będziemy ich słuchać, postaramy się poznać świat, w którym się poruszają, będzie nam łatwiej je zrozumieć. Poza tym my sami możemy na tym wiele skorzystać. Człowiek uczy się przez całe życie.

